Ludzie słysząc o podatku…

Ludzie słysząc o podatku progresywnym i progach podatkowych dostają drgawek – bo jak to Ci komuniści np. z Razem mogą zabierać 75% bogatym i dawać biednym ( ͡° ͜ʖ ͡°) To na ile jest to sensowne rozwiązanie (które jest powszechne w wielu krajach powszechnie uznanych za „fajne” do życia) to temat do dyskusji, natomiast żeby rozmawiać o jego plusach i wadach warto sprawdzić czym tak naprawdę jest – bo to, że zabierane jest 75% wynagrodzenia powyżej pewnych zarobków to jeden wielki mit, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Co ciekawe najgłośniej przeciwko temu protestują przedstawiciele klasy średniej, w których to nie uderza, natomiast Ci bogatsi coraz częściej popierają ten postulat i sami przyznają, że powinni znacznie bardziej dorzucać się do budżetu. Żeby nie być gołosłownym – Bill Gates, Abigail Disney, Chris Hughes, ale przykłady można mnożyć.

Ciekawym i prostym językiem posłużyła się Ewa Bujacz na swoim Instagramie (https://www.instagram.com/p/B1qSut2IWem/), dlatego myślę, że warto zacytować i wyjaśnić raz na zawsze:

PODATKI. Często czytam, że np. @partiarazem mówiąc o progu 75% podatku powyżej 500 tys. zł rocznie, chce od 510 tys. pobierać podatek 382,5 tys., czyli 75% dochodu. Nie na tym polegają progi podatkowe. W uproszczeniu: jeśli pierwszy próg podatkowy jest do 20 tys. i wynosi 10%, a drugi jest powyżej 20 tys. i wynosi 20%, to zarabiając 25 tys. płacisz 10% z tych 20, czyli 2 tys. i 20% z nadwyżki, czyli z 5 tys. nadwyżki jest to 1 tys. Zatem przekraczając próg 20% przy zarobkach 25 tys., nie płacisz 5 tys. zł podatku, tylko 3 tys. Jeśli kolejny próg wynosiłby 40% powyżej 100 tys., a Ty zarabiasz 120 tys., to nie płacisz 48 tys. zł podatku, tylko 2 tys. z tych pierwszych 20 tys. (próg 10%), 16 tys. z tych kolejnych 80 tys. (próg 20%) i 8 tys. z tych ostatnich 20 tys. (próg 40%), czyli 26 tys. zł. Dla uproszczenia nie uwzględniłam kwoty wolnej od podatku. W Polsce jest ona tak niska, że nawet osoby z głodową pensją, emeryci czy renciści nadal muszą płacić podatki. Obecnie mamy niby system progresywny: 2 progi podatkowe – 18% i 32% dla etatowców, oraz podatek 19% dla przedsiębiorców (niezależnie od dochodów – podatek liniowy). Ten niższy próg jest jednym z najwyższych w Europie = w Polsce biedniejsi muszą płacić dużo. Ten wyższy jest jednym z najniższych w Europie = w Polsce lepiej zarabiający płacą mało. Większość polskic podatników (ok. 95%) wpada w pierwszy próg podatkowy – osoba zarabiająca 2 tys. płaci taki sam % podatku co ktoś zarabiający 5 tys. Ponadto biedniejsi prawie całą swoją pensję przeznaczają na konsumpcję obciążoną podatkiem VAT, który w Polsce jest jednym z najwyższych w UE. Osoby z własną działalnością gospodarczą płacą tylko 1% więcej niż osoby niezamożne, nawet, gdy zarabiają krocie. To wszystko sprawia, że w Polsce system podatkowy jest regresywny – to biedni oddają Państwu stosunkowo największy % dochodów w podatkach. Warto też wspomnieć, że 10% osób osiągających najwyższe dochody brutto w Polsce zarabia 40% całkowitego dochodu społeczeństwa. W Polsce nie będzie nigdy żyło się lepiej normalnym ludziom, jeśli nie zmienimy systemu podatkowego na FAKTYCZNIE progresywny. To, kryzys klimatyczny i zdrowie to wg mnie najbardziej palące sprawy

#antykapitalizm #razem #lewica #socjalizm #socdem #ekonomia #podatki #zandberg trochę jednak #polityka